Dziś chcę poruszyć temat, który boli i powinien zmusić nas wszystkich do refleksji: dlaczego utalentowani doktoranci masowo rezygnują z kariery naukowej? Najnowsze, jeszcze niepublikowane badania z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (przeprowadzone na grupie 1157 osób!) rzucają ostre światło na ten palący problem. Wyniki są wymowne, a czasem wręcz szokujące.
Idealizm na starcie, pragmatyzm na mecie?
Większość młodych ludzi zaczyna przygodę z doktoratem kierując się pragnieniem rozwoju osobistego (aż 73,5%) i chęcią zgłębiania własnych pasji (66,7%). Tylko nieco ponad połowa (51,6%) widzi siebie po obronie na uczelni. Już na tym etapie widać rozbieżność między marzeniami a rzeczywistością. Jak komentuje dr Krzysztof Wasielewski (UMK): „Młodymi ludźmi kieruje idealizm, a nie pragmatyzm”. Niestety, ten idealizm szybko styka się z twardym gruntem.
Trzy główne powody exodusu:
-
Finanse – nie do przełknięcia (79,8%): To niekwestionowany lider. Pracując w nauce, często poniżej średniej krajowej, trudno myśleć o stabilności, założeniu rodziny (26,4% doktorantów już ją utrzymuje!) czy godnym życiu. Zaskakujące, że jednocześnie blisko 23% wierzy, że nauka „umożliwia życie na dobrym poziomie” – to pokazuje ogromną rozbieżność w postrzeganiu realiów. „To zniechęca nie tylko do pracy w nauce, ale w ogóle do podejmowania studiów doktoranckich” – podkreśla dr Wasielewski, zwłaszcza w konkurencyjnych naukach ścisłych i przyrodniczych.
-
Brak kontroli nad własną przyszłością (48,6%): Doktoranci czują się jak pionki. Ograniczona swoboda w wyborze tematu, planowaniu kariery czy nawet promotora (jeśli w ogóle jest wybór) to druzgocący argument. Ponad 1/3 (36%) uważa, że ich zatrudnienie w macierzystej jednostce zależy głównie od pozycji promotora, a 55% – od decyzji dziekana. To buduje poczucie bezsilności.
-
Mury zamiast drzwi (35,8%): Ograniczone możliwości rozwoju zawodowego, brak jasnych ścieżek awansu i przytłaczająca konkurencja (wskazywana przez 10%) zniechęcają najbardziej ambitnych. Ponad połowa (54,7%) opisuje relacje w nauce jako… „feudalne”. To porażające określenie mówi samo za siebie o klimacie panującym w niektórych środowiskach.
Promotor: Klucz czy zamek?
Relacja z opiekunem naukowym to fundament. Aż 79,7% badanych postrzega ją jako współpracę (choć częściej na uczelniach – 81% – niż w instytutach PAN – 69%).** Jednak to, jak ta relacja wygląda, ma kolosalny wpływ na decyzje:
-
Wśród osób niezadowolonych z kooperacji z promotorem, aż 46% planuje odejść z nauki, a 55% w ogóle nie podjęłoby ponownie studiów doktoranckich!
-
Nawet wśród tych, którzy widzą współpracę, 22% i tak zamierza pracować poza nauką – współpraca nie rekompensuje innych problemów systemowych.
Jak zauważa dr hab. Ilona Świątek-Barylska (przewodnicząca Ogólnopolskiego Porozumienia Szkół Doktorskich), część kadry wciąż traktuje doktoranta jak „obowiązek realizowany przy okazji”, zamiast jako partnera w rozwoju naukowym. „Kluczowe jest zbudowanie relacji z doktorantem” – podkreśla.
Szkoły doktorskie: Potencjał i rozczarowanie
Mimo że 56,5% ocenia poziom polskich badań wysoko, to ponad połowa (52,8%) uważa, że duża część zajęć w szkołach doktorskich jest nieprzydatna. To wołanie o praktyczność i lepsze dopasowanie programu do realnych potrzeb kształcenia badaczy.
Co dalej?
Wyniki badań UMK są jasnym sygnałem alarmowym. Tracimy najzdolniejszych. Idealizm i pasja młodych ludzi rozbijają się o ścianę niskich zarobków, archaiczną strukturę władzy w instytucjach naukowych i brak perspektyw. Potrzebujemy systemowych zmian:
-
Godne finansowanie karier naukowych, zwłaszcza na początku.
-
Rzeczywista autonomia doktorantów w kształtowaniu swoich badań i ścieżki.
-
Przełamanie feudalnych struktur i budowa środowiska opartego na partnerskiej współpracy i merytokracji.
-
Praktyczne, wartościowe programy szkół doktorskich.
-
Profesjonalizacja roli promotora – opieka to kluczowa misja, nie dodatek.
Nie pozwólmy, by polska nauka stała się tylko przystankiem dla idealistów, którzy szybko muszą zejść na bardziej pragmatyczne tory. Czas na konkretne działania. Przyszłość nauki zależy od tych, którzy dziś zaczynają swoją przygodę z doktoratem. Dajmy im szansę, by chcieli i mogli w niej pozostać.