W naszej świadomości największe zagrożenia biologiczne jawią się jako niepowstrzymane siły natury lub owoc zaawansowanej, złowrogiej technologii. Konwencjonalna mądrość mówi, że biologia to domena, w której atakujący ma niemal absolutną przewagę. Stworzenie patogenu jest relatywnie tanie; obrona miliardów ludzi – niemal niemożliwa. To przekonanie czyni broń biologiczną największą, fundamentalną słabością ludzkości.
Jednak co, jeśli to przekonanie jest błędne? Co, jeśli w obliczu najgorszych scenariuszy – celowo zaprojektowanych patogenów o niemal 100% śmiertelności – naszą najlepszą obroną nie są futurystyczne szczepionki, ale zaskakująco proste, tanie i już dziś dostępne technologie? Analiza przeprowadzona w ramach programu bi bezpieczeństwa Open Philanthropy rzuca zupełnie nowe światło na ten problem. Sugeruje, że biologia, wbrew pozorom, może być dziedziną, w której obrona ma ostateczną przewagę.
Dwa oblicza zagrożenia: co naprawdę może zniszczyć cywilizację?
Zanim przejdziemy do rozwiązań, musimy zrozumieć naturę zagrożenia. Badanie skupia się na dwóch głównych klasach ryzyka, które mają potencjał katastroficzny.
Inżynieria patogenów: stary koszmar w nowej odsłonie
Historia dostarcza mrożących krew w żyłach przykładów. Radziecki program broni biologicznej zatrudniał dziesiątki tysięcy naukowców do tworzenia takich zagrożeń jak chimery ospy prawdziwej i wirusa Ebola czy dżuma oporna na antybiotyki. Dziś, po 40 latach postępu technologicznego i w dobie rewolucji AI, zdolność do projektowania jeszcze groźniejszych patogenów staje się łatwiejsza i bardziej dostępna, również dla mniejszych grup terrorystycznych.
„Lustrzane życie”: zagrożenie, którego nie potrafimy sobie wyobrazić
To koncepcja znacznie bardziej fundamentalna i niepokojąca. Całe życie na Ziemi opiera się na cząsteczkach o określonej „skrętności” (chiralności) – można to porównać do tego, że wszystkie nasze kluczowe molekuły, jak DNA, są „praworęczne”. Nasz układ odpornościowy jest wyszkolony, by rozpoznawać i zwalczać właśnie takie, „praworęczne” zagrożenia.
Co by się stało, gdyby w laboratorium stworzono lustrzane odbicie bakterii, z „leworęcznym” DNA i białkami? Nasz system odpornościowy – podobnie jak systemy odpornościowe niemal wszystkich zwierząt i roślin – byłby wobec niej całkowicie bezradny. Nie potrafiłby jej rozpoznać ani zniszczyć. Taki patogen, raz uwolniony, mógłby stać się wszechobecny w środowisku – w glebie, w wodzie, w powietrzu. Życie w takim świecie byłoby jak życie bez układu odpornościowego. Analitycy szacują, że prawdopodobieństwo katastrofy w przypadku uwolnienia takiego organizmu przekracza 10%.
Zapomniana tarcza: cztery filary niskotechnologicznej obrony
W obliczu zagrożeń, których nie da się w 100% przewidzieć, a na które zaawansowane leki mogą powstać zbyt późno, kluczem staje się kupowanie czasu. Proponowana strategia opiera się na czterech filarach prostych, skalowalnych i agnostycznych patogenowo technologii, które pozwolą społeczeństwu funkcjonować, podczas gdy naukowcy będą pracować nad ostatecznym rozwiązaniem.
Filar pierwszy: osobisty sprzęt ochronny (PPE)
Fundamentem ochrony indywidualnej nie są jednorazowe maseczki N95, ale znacznie od nich lepsze respiratory elastomerowe. Ich zalety są przytłaczające:
-
Trwałość: Mogą być przechowywane przez 20 lat.
-
Wydajność: Zapewniają współczynnik ochrony na poziomie 100 (w porównaniu do 10 dla N95), a gdy dwie osoby w interakcji je noszą, ochrona wzrasta do 10 000.
-
Wielokrotność użycia: Mogą być używane przez sześć miesięcy bez wymiany filtra.
-
Koszt: Ich cenę można zbić do 5–10 dolarów za sztukę. To oznacza, że koszt ochrony jednego obywatela to zaledwie 50 centów rocznie. Zmagazynowanie respiratorów dla każdego mieszkańca USA kosztowałoby 1% rocznego budżetu na obronę przeciwrakietową.
Filar drugi: bio-utwardzanie budynków
Nie możemy nosić masek 24/7. Musimy mieć bezpieczne przestrzenie, w których można je zdjąć. Można je stworzyć przy użyciu istniejących, tanich technologii.
-
Oczyszczanie powietrza: Opary glikolu propylenowego (substancji używanej w maszynach do dymu i e-papierosach) są niezwykle bezpieczne dla ludzi, ale śmiertelne dla patogenów w powietrzu – niszczą ich błony komórkowe. Sama amerykańska produkcja przemysłowa wystarczyłaby do zabezpieczenia wszystkich przestrzeni przemysłowych i dużej części mieszkalnych.
-
Dezynfekcja powierzchni: Wystarczą powszechne środki, takie jak etanol czy kwas podchlorawy (który można wytworzyć w domu z soli, wody i prądu).
-
Domowe „clean roomy”: W skrajnych scenariuszach domy można przekształcić w prowizoryczne pomieszczenia czyste, wykorzystując nadciśnienie generowane przez zwykłe dmuchawy do liści czy wentylatory pieców, które tłoczą powietrze przez filtry HEPA.
Filar trzeci: wczesne wykrywanie
Kluczem do powstrzymania pandemii jest wykrycie „ukrytych” patogenów o długim okresie utajenia (jak HIV), zanim zdążą się rozprzestrzenić. Rozwiązaniem jest agnostyczne patogenowo sekwencjonowanie metagenomiczne. Polega ono na ciągłym badaniu całego materiału genetycznego z próbek środowiskowych (np. ze ścieków) w celu identyfikacji nowych, nieznanych zagrożeń, bez konieczności wiedzy, czego konkretnie szukamy.
Filar czwarty: środki medyczne
To ostateczna droga wyjścia, ale nie może być pierwszą linią obrony. Nowoczesne szczepionki (np. mRNA) powstają zbyt wolno (nawet ambitny cel 100 dni to za długo w przypadku szybko rozprzestrzeniających się patogenów), a ponadto mogą nie działać na patogeny zaprojektowane tak, by omijać układ odpornościowy. W długiej perspektywie kluczowa może okazać się „hipoteza klucza francuskiego”: fundamentalnie łatwiej jest zaprojektować cząsteczkę, która „zakleszczy tryby” w maszynerii patogenu, niż zaprojektować patogen bez żadnych słabych punktów.
Dlaczego biologia to sport dla obrońców?
Ta cała strategia opiera się na fundamentalnej przewadze, jaką ma obrońca w świecie biologii. Atakujący – mikrob – ma fundamentalne słabości:
-
Jest bezbronny fizycznie: Nie potrafi przeniknąć przez ścianę, filtr czy kawałek elastomeru.
-
Jest wrażliwy chemicznie: Proste substancje, jak alkohol czy promieniowanie UV, niszczą go bezpowrotnie.
-
Jest „głupi”: Nie potrafi inteligentnie omijać przeszkód ani planować. Jego jedyną strategią jest ewolucja, która jednak nie jest optymalizowana pod kątem zabijania ludzi i jest procesem stosunkowo powolnym.
W świecie fizycznym, w przeciwieństwie do cybernetycznego, dostarczenie czegoś do celu jest trudne. Obrońca musi jedynie postawić barierę. Ta prosta prawda, często pomijana w dyskusjach, może być kluczem do przetrwania ludzkości.
FAQ – Najczęściej zadawane pytania
-
Czy ktoś naprawdę próbuje stworzyć „lustrzane życie”?
Tak, koncepcja ta jest od lat przedmiotem zainteresowania naukowego. Amerykańska Narodowa Fundacja Nauki (NSF) finansowała nawet grant w wysokości 4 milionów dolarów na badania w tym kierunku. Choć motywacje są czysto naukowe, potencjalne ryzyko związane z przypadkowym uwolnieniem takiego organizmu jest ogromne. -
Czy oddychanie oparami glikolu propylenowego jest bezpieczne?
Tak. Glikol propylenowy jest uznawany za bezpieczny przez agencje regulacyjne na całym świecie. Jest powszechnie stosowany w żywności, kosmetykach, lekach, a także w e-papierosach i maszynach do dymu używanych w teatrach i na koncertach. Badania pokazują, że w stężeniach potrzebnych do dezynfekcji powietrza jest nieszkodliwy dla ludzi. -
Ile kosztowałoby wdrożenie takiego planu w skali globalnej?
Pełny koszt jest trudny do oszacowania, ale kluczowe komponenty są zaskakująco tanie. Jak wspomniano, koszt zmagazynowania respiratorów dla całej populacji USA to ułamek rocznych wydatków na obronę przeciwrakietową. Wiele rozwiązań (jak produkcja kwasu podchlorawego) jest bardzo tanich. W porównaniu z kosztem globalnej pandemii, która paraliżuje gospodarkę, inwestycja w taki system obronny jest niezwykle opłacalna. -
Dlaczego rządy jeszcze tego nie robią, skoro to takie proste i tanie?
To złożony problem, wynikający z połączenia braku świadomości, inercji biurokratycznej i skupienia na bardziej tradycyjnych zagrożeniach. Myślenie o zagrożeniach o niskim prawdopodobieństwie, ale ekstremalnych skutkach jest trudne dla systemów politycznych. Dlatego właśnie, jak sugeruje badanie, inicjatywa może wyjść od filantropów, którzy mogliby np. sfinansować zapasy PPE dla kluczowych pracowników na całym świecie. -
Czy ten plan chroni też przed upadkiem rolnictwa?
Analiza sugeruje, że zagrożenia dla rolnictwa, choć poważne, nie mają charakteru egzystencjalnego. W scenariuszu, w którym wszystkie uprawy na świecie natychmiast giną, same Stany Zjednoczone mają zapasy żywności (wliczając paszę dla zwierząt) na co najmniej 18 miesięcy. W perspektywie długoterminowej istnieją technologie pozwalające produkować jadalną, pożywną biomasę z gazu ziemnego, co mogłoby wyżywić populację przez setki lat.