Jak zbudować państwo od zera? Brutalna lekcja z historii Meksyku

Jesteśmy niecierpliwi. Chcemy, aby kraje rozwijające się szybko dogoniły bogaty świat. Patrzymy na ich problemy i myślimy: „Dlaczego po prostu nie skopiują naszych instytucji?”. Przecież wzorców jest mnóstwo. To myślenie, choć dobrze intencjonowane, jest głęboko błędne. Budowa państwa to nie składanie mebli z IKEI według gotowej instrukcji. To brutalny, chaotyczny i pełen kompromisów proces targowania się o władzę. Historia XIX-wiecznego Meksyku to krwawa, ale fascynująca lekcja, która pokazuje, że droga do stabilności często prowadzi przez ścieżki, których żaden Bank Światowy by dziś nie zarekomendował. Zrozumienie tej lekcji jest kluczowe, jeśli naprawdę chcemy pomóc, a nie zaszkodzić.

Jak Meksyk zbudował państwo? Lekcja brudnej polityki i trudnych kompromisów

Dlaczego biedne kraje pozostają biedne? To jedno z największych pytań naszych czasów. Wielu ekspertów i międzynarodowych instytucji uważa, że odpowiedź jest prosta: wystarczy, że kraje te skopiują instytucje, które sprawdziły się na bogatym Zachodzie – niezależne sądy, profesjonalną biurokrację, wolny rynek. To podejście, nazwane przez ekonomistów „przeskakiwaniem prosto do Webera”, ignoruje fundamentalną prawdę: te „idealne” instytucje są wynikiem, a nie przyczyną, długiego i bolesnego procesu budowania państwa.

Historia XIX-wiecznego Meksyku to brutalnie szczery przykład tego, jak ten proces wygląda w rzeczywistości. To opowieść o tym, jak z chaosu, wojen domowych i bankructwa rodzi się zdolność państwa do rządzenia. I jest to opowieść pełna brudnych kompromisów, układów z bandytami i poświęcania ideałów na ołtarzu pragmatyzmu.

Meksykański chaos: państwo, które istniało tylko na papierze

Pierwsze 50 lat niepodległości Meksyku (po 1821 roku) to definicja politycznego chaosu.

  • Niestabilność: 72 prezydentów, 112 ministrów finansów, 800 buntów. Legendarny generał Antonio López de Santa Anna był prezydentem dziesięć razy, w tym cztery razy w ciągu jednego roku.

  • Utrata terytorium: Kraj stracił połowę swojego terytorium na rzecz USA, a Teksas i Ameryka Środkowa ogłosiły secesję.

  • Brak kontroli: Rząd centralny był tak słaby, że nie miał pojęcia, gdzie przebiegają granice państwa. W kraju trzy razy większym od Francji było zaledwie 400 mil linii kolejowych, z czego na części wagony ciągnęły muły.

Jak ujął to meksykański prawnik Mariano Otero w 1847 roku: „Meksyk nie stanowił i nie mógł właściwie nazywać się narodem”.

Problem jajka i kurczaka w budowaniu państwa

Meksyk był uwięziony w błędnym kole, które jest zmorą wszystkich słabych państw.

  1. Aby utrzymać porządek i egzekwować prawo, rząd potrzebuje silnej armii i policji.

  2. Aby opłacić armię i policję, rząd musi być w stanie skutecznie zbierać podatki.

  3. Aby skutecznie zbierać podatki, rząd potrzebuje siły (armii i policji), która zmusi ludzi do ich płacenia.

To klasyczny problem jajka i kurczaka. Bez pieniędzy nie ma siły, bez siły nie ma pieniędzy. Jak wyrwać się z tego paraliżu?

Porfirio Díaz i jego „brudne” rozwiązania

Przełom nastąpił dopiero pod rządami Porfirio Díaza (1876-1911), dyktatora, który w końcu przyniósł Meksykowi stabilność. Jak tego dokonał? Nie poprzez budowę idealnych instytucji, ale poprzez serię pragmatycznych i często niemoralnych układów z tymi, którzy posiadali realną władzę.

1. Układ z bandytami:
Díaz wiedział, że potrzebuje siły policyjnej do zaprowadzenia porządku. Stworzył Gwardię Wiejską (Rurales), ale stanął przed problemem: skąd wziąć rekrutów? Zrobił coś, czego żaden podręcznik budowy państwa nie zaleca: zaczął rekrutować samych bandytów. Dał im wybór: albo zginiecie, albo będziecie ścigać innych w imieniu państwa. Co więcej, ubrał ich w mundury stylizowane na stroje najsłynniejszych bandytów, aby pokazać, kto teraz jest najsilniejszy. To był genialny, choć cyniczny, ruch – przekształcenie zagrożenia w narzędzie państwa.

2. Układ z finansistami:
Rząd nie miał pieniędzy i wiarygodności, by pożyczać lub drukować własną walutę. Díaz zebrał więc swoich największych wierzycieli i stworzył z nich jeden bank – Banco Nacional de México (Banamex). W zamian za pożyczki dla rządu, dał bankowi lukratywne przywileje: monopol na bicie monet, ochronę przed konkurencją, a nawet prawo do pobierania niektórych podatków w imieniu państwa. Zamiast budować cały aparat skarbowy od zera, zlecił tę funkcję prywatnemu podmiotowi, którego interesem było, by państwo przetrwało i spłaciło długi.

3. Układ z lokalnymi watażkami:
Díaz zrozumiał, że nie pokona wszystkich lokalnych gubernatorów siłą. Zamiast tego, wciągnął ich do systemu. Dawał im stanowiska w zarządach państwowych firm, pozwalał zarabiać na rządowych kontraktach i dzielił się z nimi władzą. Kiedy chciał wprowadzić reformę podatkową, nie poszedł do parlamentu, ale zwołał konferencję gubernatorów. Gdy się nie zgodzili, wycofał się z planu. Uczynił opór nieopłacalnym, a współpracę – niezwykle lukratywną.

Lekcja z Meksyku

Historia rządów Díaza pokazuje, że budowa państwa to nie jest proces tworzenia idealnych, bezstronnych instytucji. To proces konsolidacji władzy. Zaczyna się od zawierania układów z istniejącymi ośrodkami siły – bankierami, watażkami, a nawet bandytami. To poświęcenie „czystości” i praworządności w krótkim terminie w imię stworzenia fundamentu, na którym w przyszłości będzie można budować bardziej sprawiedliwe państwo.

Międzynarodowe instytucje, które dziś próbują narzucić krajom rozwijającym się gotowe modele, często tego nie rozumieją. Polityki, które działają w stabilnych, bogatych krajach, mogą zdestabilizować kruche państwa, ponieważ zagrażają interesom lokalnych elit. Jak argumentował noblista Douglass North, rozwój wymaga czasu, a „w ustanawianiu rządów prawa, pierwsze pięć wieków jest zawsze najtrudniejsze”.

Historia Meksyku to bolesna, ale ważna lekcja cierpliwości i pragmatyzmu. Pokazuje, że zanim państwo stanie się silne i sprawiedliwe, najpierw musi po prostu… stać się. A droga do tego prowadzi często przez mroczne zaułki polityki.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

  1. Czy Porfirio Díaz był „dobrym” przywódcą?
    To skomplikowane pytanie. Z jednej strony był brutalnym dyktatorem, który bezwzględnie eliminował opozycję i faworyzował elity. Z drugiej strony, po raz pierwszy od odzyskania niepodległości przyniósł Meksykowi stabilność, zapoczątkował wzrost gospodarczy i położył podwaliny pod nowoczesne państwo. Jego rządy zakończyły się krwawą rewolucją meksykańską, ale państwo, które po niej powstało, było już znacznie silniejsze niż to z połowy XIX wieku.

  2. Dlaczego rekrutowanie bandytów do policji zadziałało?
    Ponieważ w warunkach chaosu bandyci byli jedyną grupą, która posiadała umiejętności i organizację niezbędną do sprawowania kontroli siłowej. Díaz zaoferował im legitymizację, stałą pensję i ochronę państwa w zamian za lojalność. To była transakcja wiązana, która, choć moralnie dwuznaczna, była niezwykle skuteczna w eliminowaniu konkurencji i pacyfikowaniu kraju.

  3. Na czym polegał problem „jajka i kurczaka” w Meksyku?
    Problem polegał na tym, że do zbudowania silnej armii (potrzebnej do egzekwowania prawa i poboru podatków) potrzebne były pieniądze z podatków. Ale żeby zebrać podatki, potrzebna była silna armia, która zmusiłaby lokalnych watażków i obywateli do ich płacenia. Rząd nie miał ani jednego, ani drugiego, co prowadziło do paraliżu.

  4. Czy takie „brudne” metody są jedyną drogą do budowy państwa?
    Historia pokazuje, że jest to bardzo częsta, jeśli nie uniwersalna, ścieżka. Wczesne państwa europejskie również powstawały w wyniku brutalnych wojen, konsolidacji władzy przez monarchów i układów z lokalną arystokracją i Kościołem. Idea bezstronnego, biurokratycznego państwa jest stosunkowo nowym wynalazkiem i historycznie pojawia się na końcu, a nie na początku tego procesu.

  5. Jakie są współczesne przykłady porażki „kopiowania instytucji”?
    Autor artykułu wspomina o Afganistanie, gdzie próby szybkiego zbudowania scentralizowanego, demokratycznego państwa na wzór zachodni zakończyły się katastrofą, ponieważ zignorowały lokalne struktury władzy i realia społeczne. Innym przykładem są liczne programy walki z korupcją, które często zawodzą, bo próbują wdrożyć transparentne procedury w systemach, gdzie korupcja jest nieoficjalnym mechanizmem dystrybucji władzy i zasobów.

Publikacje wykonane przez nas w podobnej tematyce

  1. „Od watażki do biurokraty”: analiza porównawcza procesów konsolidacji państwa w Europie i Ameryce Łacińskiej.

  2. Rola przemocy w powstawaniu państw: krytyczna reewaluacja teorii Tilly’ego w kontekście postkolonialnym.

  3. Prywatyzacja funkcji państwa jako strategia budowy zdolności państwowej: studium przypadku historycznych kompanii handlowych.

  4. „Przekleństwo zasobów” a budowa państwa: dlaczego dochody z ropy często osłabiają, a nie wzmacniają, instytucje państwowe.

  5. Modelowanie teoretyczne „problemu jajka i kurczaka”: teoria gier w analizie powstawania monopolu na przemoc.

Pomysł na doktorat

Tytuł: „Państwo jako kartel”: analiza mechanizmów kooptacji nieformalnych ośrodków władzy (gangi, milicje, wodzowie plemienni) w procesie budowania zdolności państwowej w państwach upadłych.

Opis: Projekt zakładałby przeprowadzenie serii studiów przypadku (np. w Kolumbii, Somalii, Afganistanie) analizujących, w jaki sposób rządy centralne próbują (lub nie próbują) zawierać nieformalne układy z lokalnymi grupami zbrojnymi. Celem byłoby stworzenie typologii tych „brudnych” kompromisów i zbadanie, które z nich – wbrew pozorom – prowadzą w długim terminie do deeskalacji przemocy i powolnej budowy państwowości, a które jedynie utrwalają patologiczne struktury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *